Zmieniłam nazwę bloga - "grantoza" nie dawała mi możliwości rejestrowania absurdów zawodowych dnia powszedniego. Doszłam do wniosku, że "grantoza" jest jedynie objawem cięższego schorzenia jakim jest "uczelnioza".
Dzisiejszy wieczór zdecydowanie sponsoruje artykuł W oczekiwaniu na bunt akademików, który skłonił mnie do z lekka starczych podsumowan, otóż...
- będąc młodą doktorantką, zaczynając swoje pierwsze zajęcia w roku 2003, sporządziłam swojego pierwszego sylabusa
- prościutki on był jak drut - krótki opis, tematy kolejnych zajęć i literatura
- literatura liczyła.... 29 pozycji - książki, rozdziały, artykuły, naukowe i popularne, nawet jedna powieść, o!
- będąc pracowniczką już (doktorką nauk HUMANISTYCZNYCH) swoje zajęcia w roku 2013 przygotowując nieopatrznie do tegoż samego przedmiotu podałam... 8 pozycji (pomijam te subtelności w postaci efektów kształcenia, kompetencji, indolencji i innych cudów-wianków)
- a teraz zgodnie z wymogami KRK mam ich podać 3-4 (tej literatury, na studiach humanistycznych)
tadam!
akademicy nie zbuntują się
wtorek, 3 grudnia 2013
wtorek, 1 października 2013
rok akademicki...
...ku zaskoczeniu wszystkich się zaczął. Czas porzucić (na czas jakiś) obsesyjną i bezwarunkową już czynność namiętnego przeszukiwania stron ministerialnych w poszukiwaniu grancików. Czas zdusić grantozę. Bo tyleż ciekawych rzeczy czeka... Na przykład sylabusy, a wraz z nimi te nowe wymogi, standardy, kwalifikacje, efekty i tylko czynnika ludzkiego w tym zabrakło.
Zawisłam właśnie nad prezentacją na Moje Ulubione Zajęcia, przeglądam foty z badań - co by tu fajnego i zachęcającego pokazać, jak zachęcić i nie zniechęcić. Otworzyłam se tego swojego wypoconego sylabusa co by sobie przypomnieć pierwszy temat zajęć. No i ten... Jakby tu się przyznać, że jakem humanistka z krwi, kości, przekonania i wyznania, zajęcia prowadzę:
- na temat:
TK_01 TK_02 TK_03 TK_04 TK_05 TK_06 TK_07 TK_08 TK_09 TK_10 TK_11 TK_12 TK_13 TK_14 TK_15
- po to, aby szczegółowo pasowało do tego:
C1 C2 C3 C4 C5
- w ogólności ma dawać to:
E_U01, E_U03, E_K07, E_K10, E_W02, E_W04, E_U01, E_U05, E_W04, E_W09, E_K05
- a to to już w ogóle jest kluczowe i bez tego ani rusz!
EP5, EP4, EP3, EP2, EP1
i na koniec nie zapomnij, że z człowiekiem żywym masz do czynienia
Zawisłam właśnie nad prezentacją na Moje Ulubione Zajęcia, przeglądam foty z badań - co by tu fajnego i zachęcającego pokazać, jak zachęcić i nie zniechęcić. Otworzyłam se tego swojego wypoconego sylabusa co by sobie przypomnieć pierwszy temat zajęć. No i ten... Jakby tu się przyznać, że jakem humanistka z krwi, kości, przekonania i wyznania, zajęcia prowadzę:
- na temat:
TK_01 TK_02 TK_03 TK_04 TK_05 TK_06 TK_07 TK_08 TK_09 TK_10 TK_11 TK_12 TK_13 TK_14 TK_15
- po to, aby szczegółowo pasowało do tego:
C1 C2 C3 C4 C5
- w ogólności ma dawać to:
E_U01, E_U03, E_K07, E_K10, E_W02, E_W04, E_U01, E_U05, E_W04, E_W09, E_K05
- a to to już w ogóle jest kluczowe i bez tego ani rusz!
EP5, EP4, EP3, EP2, EP1
i na koniec nie zapomnij, że z człowiekiem żywym masz do czynienia
środa, 11 września 2013
hop
Nie mów hop... i nie zarzekaj się, że grantu w TYM MIEJSCU żadnego nie złożysz. Jest kasa, jest możliwość i pomysł (wspaniały!) to trzeba brać. I trzeba przeżyć z... No właśnie z czym? Co jest gorsze? Język zawiły dokumentu, czy konieczność uzyskania informacji od osób, które jakby nie bardzo chyba lubią to robić (wyjaśniać w sensie).
1,5 godziny czekania na audiencję pod wielkimi drzwiami w oprawie marmurowej (pseudo) ościeżnicy poskutkowało jedynie wzbudzeniem nadziei, że może jednak mejla napiszemy? i ktoś go przeczyta? i odpowie? i jeszcze odpowiedź będzie w języku ludzkim i zrozumiałym? trzymamy kciuki (same za siebie)
a gratis taka obserwacja (z refleksją):
- płochliwym krokiem podchodzi petent do TYCH DRZWI
- puka nieśmiało, rękę drżącą na klamce kładąc
- daje się połknąć czeluści biurokratycznej przestrzeni
- wchodzi
- ...
- wychodzi, drżąc cały, głupio uśmiechnięty, niby szczęśliwy, niby rozumiejący, w ręce mnąc karteczkę z notatkami wykonanymi w pośpiechu, których rozumieć nie będzie dotarłszy do domu
szczególny rodzaj ukorzenia i pełzania, wielbienia Zimnej Pani, która WIE i procedury ZNA
piszcie granty!
1,5 godziny czekania na audiencję pod wielkimi drzwiami w oprawie marmurowej (pseudo) ościeżnicy poskutkowało jedynie wzbudzeniem nadziei, że może jednak mejla napiszemy? i ktoś go przeczyta? i odpowie? i jeszcze odpowiedź będzie w języku ludzkim i zrozumiałym? trzymamy kciuki (same za siebie)
a gratis taka obserwacja (z refleksją):
- płochliwym krokiem podchodzi petent do TYCH DRZWI
- puka nieśmiało, rękę drżącą na klamce kładąc
- daje się połknąć czeluści biurokratycznej przestrzeni
- wchodzi
- ...
- wychodzi, drżąc cały, głupio uśmiechnięty, niby szczęśliwy, niby rozumiejący, w ręce mnąc karteczkę z notatkami wykonanymi w pośpiechu, których rozumieć nie będzie dotarłszy do domu
szczególny rodzaj ukorzenia i pełzania, wielbienia Zimnej Pani, która WIE i procedury ZNA
piszcie granty!
niedziela, 21 lipca 2013
polowanie
...podczas gdy cała Polska pisze granty, zmaga się z harmonogramami, zadaniami badawczymi, kosztorysami, kosztami pośrednimi i bezpośrednimi, zastanawia się jakież to sobie honorarium wypłacić, i jaki samochód/mieszkanie/działkę na księżycu sobie kupić za te niebotycznie niemoralne kwoty...
dzieje się rzecz inna
polowanie na tych co to ich można rozwijać i w nich należy przede wszystkim inwestować, czyli na młodego naukowca do 35 roku życia
znasz kogoś, kto ma nieskończone 35 lat?
nieważny obszar, doświadczenie, dorobek - tylko wiek!
dyskryminacja
dzieje się rzecz inna
polowanie na tych co to ich można rozwijać i w nich należy przede wszystkim inwestować, czyli na młodego naukowca do 35 roku życia
znasz kogoś, kto ma nieskończone 35 lat?
nieważny obszar, doświadczenie, dorobek - tylko wiek!
dyskryminacja
wtorek, 2 lipca 2013
podwyżka
Dnia 1 lipca roku pamiętnego na konto moje wpłynęła pensja po podwyżce (słynnej, dla naukowców, wynegocjowanej, co to z wdzięczności jakąś pielgrzymkę by trzeba zmontować). Wraz z pensję - spłata (bo pracodawca walczył jak lew). Spłata oczywiście bez odsetek (ależ nie szalejmy!).
Tak wyczekaną chwilę trzeba uczcić, a najlepszym tego sposobem jest kupienie czegoś. Tak, by będąc na emeryturze (która zapewne wyniesie 00,01 zł), patrząc kaprawym okiem (zniszczonym na korektach tekstowych) na dorobek życia, spojrzę na przedmiot ów i sobie powiem: "To od Pani Minister". I to kaprawe oko zaszkli mi się - tylko czy będzie to wzruszenie?
Kaprawe oko spojrzy na piękny wazon z mlecznego szkła oraz na dwa kwietne talerze. Bo jak powiedziała koleżanka J.: "Tylko nie kupuj sobie książki. To ma być coś nie-naukowego".
No to jest:
Tak wyczekaną chwilę trzeba uczcić, a najlepszym tego sposobem jest kupienie czegoś. Tak, by będąc na emeryturze (która zapewne wyniesie 00,01 zł), patrząc kaprawym okiem (zniszczonym na korektach tekstowych) na dorobek życia, spojrzę na przedmiot ów i sobie powiem: "To od Pani Minister". I to kaprawe oko zaszkli mi się - tylko czy będzie to wzruszenie?
Kaprawe oko spojrzy na piękny wazon z mlecznego szkła oraz na dwa kwietne talerze. Bo jak powiedziała koleżanka J.: "Tylko nie kupuj sobie książki. To ma być coś nie-naukowego".
No to jest:
poniedziałek, 6 maja 2013
umowa - ostatnie starcie
...ostatnim razem zakończyło się trzaśnięciem drzwiami, no to jednak umowę podpisał najwyższy, ale Inna Specjalistka (IS) się ponoć skapnęła, przejrzała nasze niecne zamiary i umowę zabrała. A co! I teraz wielka rozkmina z Koleżanką Współtowarzyszką w Cierpieniu (KWwC), że skoro Najwyższy podpisał no to chyba ona jest Najwyższy...
dzisiaj umowa się znalazła, w jeszcze innym miejscu, no to ja za telefon do Bardzo Ogólnopolskiego i Renomowanego (BOiR), że bardzo przepraszam że tak długo, że w ogóle i tamto... A pani z BOiR mi mówi:
- ależ my mamy wszystkie dokumenty! wyślemy fakturę i wszystko będzie OK!
!?!?
podsumowując - UMOWA W OGÓLE NIE BYŁA POTRZEBNA, bo Tak Zwana Uczelnia (TZU) zawiera je tylko powyżej jakiejś kwoty, a to? to nie są żadne pieniądze proszę pani kochanej...
wniosek - 3 miesiące latania, załatwiania, wyjaśniania, proszenia, tłumaczenia, grożenia, rzucania kuprem i trzaskania drzwiami, czytania, kserowania, podpisywania, pieczętowania, skanowania, próby rozumienia, drżenia i pocenia się, pomstowania, zaklinania, noszenia papierka, dbania o niego jak o klejnot rodowy poszły się pimpać
bo procedury są w TZW nierozpoznane...
dzisiaj umowa się znalazła, w jeszcze innym miejscu, no to ja za telefon do Bardzo Ogólnopolskiego i Renomowanego (BOiR), że bardzo przepraszam że tak długo, że w ogóle i tamto... A pani z BOiR mi mówi:
- ależ my mamy wszystkie dokumenty! wyślemy fakturę i wszystko będzie OK!
!?!?
podsumowując - UMOWA W OGÓLE NIE BYŁA POTRZEBNA, bo Tak Zwana Uczelnia (TZU) zawiera je tylko powyżej jakiejś kwoty, a to? to nie są żadne pieniądze proszę pani kochanej...
wniosek - 3 miesiące latania, załatwiania, wyjaśniania, proszenia, tłumaczenia, grożenia, rzucania kuprem i trzaskania drzwiami, czytania, kserowania, podpisywania, pieczętowania, skanowania, próby rozumienia, drżenia i pocenia się, pomstowania, zaklinania, noszenia papierka, dbania o niego jak o klejnot rodowy poszły się pimpać
bo procedury są w TZW nierozpoznane...
czwartek, 25 kwietnia 2013
Procedury - srury
Na uboczu staramy się zakończyć pewną sprawę. Wydać książkę, fajną i napisaną z sercem na dłoni, w wydawnictwie Bardzo Ogólnopolskim i Renomowanym (BOiR), co (o zgrozo!) dofinansowała nam Tak Zwana Uczelnia (TZU) - z wdzięczności oszaleliśmy, że w kryzysie nam groszem, cielcem złotym głowy posypali. Ale - proszę Państwa - by cielec ów spożytkować celem zawarcia umowy na linii BOiR - TZU musimy przejść
- pisma o dofinansowania do 3 Wielkich i Ważnych Dysponentów
- jedno pismo się znalazło po miesiącu (ufff...), bo dlaczegóż mieliby odpowiedzieć na nie dwóm podpisanym osobom, skoro można jednej?
- pisma w sprawie Ustawy Wykańczającej Uczelnie (UWU) - trwało kolejne lata świetlne
- teraz umowa! zatwierdzić musi Specjalista od Paragrafów (SoP), mejli nie odbiera, albo czasem odbiera, w końcu umowę parafował, ale potem napisał, że się jedno zdanie nie zgadza, to parafował po zmianie, to wydał umowę osobie postronnej radośnie stwierdzając, że pomyłki się zdarzają i ha ha!
- to teraz Inna Specjalistka (IS), że tam ekwiwalent za tą ciężką kasę wykładaną przez TZU za mały, że jak to!? i należy procedurę od początku, poprawki, parafki, zajawki i drgawki
Smaczku dodaje fakt, że za ciężką kasę TZW zlecił badanie kultury organizacyjnej i właśnie trwa to badanie...
Kocham wspaniałą markę jaką niewątpliwie jest TZU - lider w kulturze organizacyjnej, dbający o kontakty z biznesem, tak wiele nawołujący do jakości kształcenia, tak spójnie wizualnie się promujący.
Identyfikuję się z tą marką, jestem dla niej w stanie nic nie robić, byleby nie naruszać procedur...
To będzie ostatnia książka wydana w kooperacji. Schluss!
P R O C E D U R Y
- pisma o dofinansowania do 3 Wielkich i Ważnych Dysponentów
- jedno pismo się znalazło po miesiącu (ufff...), bo dlaczegóż mieliby odpowiedzieć na nie dwóm podpisanym osobom, skoro można jednej?
- pisma w sprawie Ustawy Wykańczającej Uczelnie (UWU) - trwało kolejne lata świetlne
- teraz umowa! zatwierdzić musi Specjalista od Paragrafów (SoP), mejli nie odbiera, albo czasem odbiera, w końcu umowę parafował, ale potem napisał, że się jedno zdanie nie zgadza, to parafował po zmianie, to wydał umowę osobie postronnej radośnie stwierdzając, że pomyłki się zdarzają i ha ha!
- to teraz Inna Specjalistka (IS), że tam ekwiwalent za tą ciężką kasę wykładaną przez TZU za mały, że jak to!? i należy procedurę od początku, poprawki, parafki, zajawki i drgawki
Smaczku dodaje fakt, że za ciężką kasę TZW zlecił badanie kultury organizacyjnej i właśnie trwa to badanie...
Kocham wspaniałą markę jaką niewątpliwie jest TZU - lider w kulturze organizacyjnej, dbający o kontakty z biznesem, tak wiele nawołujący do jakości kształcenia, tak spójnie wizualnie się promujący.
Identyfikuję się z tą marką, jestem dla niej w stanie nic nie robić, byleby nie naruszać procedur...
To będzie ostatnia książka wydana w kooperacji. Schluss!
wtorek, 16 kwietnia 2013
śledztwo
Mimo wszystko przyzwyczajona jestem, że jak się pisze grant to się też potem otrzymuje recenzje (niezależnie od tego, czy grant się dostało czy tez nie), a tutaj radość z otrzymania TEGO grantu przyćmiła chęć czytania recenzji (jak dali to nie marudzić! brać i uciekać!). Koleżanka usiłuje się dowiedzieć co też się nie spodobało w jej projekcie, i chce recenzje przeczytać...
Ale na stronie www Ministerstwa Najwyższego nie ma ani recenzji, ani tym bardziej informacji gdzie tegoż cuda szukać (i gdzie ta powszechna cyfryzacja? no gdzie???), Najwyższy Pan twierdzi, że recenzje dostępne po zalogowaniu na wiadomej platformie grantowej (ale jak znaleźć coś co nie było składane przez ów wspaniały elektroniczny formularz???), przemogłam się i napisałam do Najwyższej Pani i co???
"Szanowna Pani, oczywiście jest [recenzja]. Proszę o podanie numeru, mogę przesłać skan"
!!!!!
- najciemniej pod latarnią
- na najprostsze rozwiazania wpaść najtrudniej
- maszyna szyfrująca enigma to mały pikuś wobec procedur Ministerstwa Najwyższego
Ale na stronie www Ministerstwa Najwyższego nie ma ani recenzji, ani tym bardziej informacji gdzie tegoż cuda szukać (i gdzie ta powszechna cyfryzacja? no gdzie???), Najwyższy Pan twierdzi, że recenzje dostępne po zalogowaniu na wiadomej platformie grantowej (ale jak znaleźć coś co nie było składane przez ów wspaniały elektroniczny formularz???), przemogłam się i napisałam do Najwyższej Pani i co???
"Szanowna Pani, oczywiście jest [recenzja]. Proszę o podanie numeru, mogę przesłać skan"
!!!!!
- najciemniej pod latarnią
- na najprostsze rozwiazania wpaść najtrudniej
- maszyna szyfrująca enigma to mały pikuś wobec procedur Ministerstwa Najwyższego
niedziela, 31 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
inne ministerstwo
Ministerstwo Najwyższe to nie jedyna instytucja Bardzo Państwowa i Bardzo Poważna, i z równie wspaniale układająca się współpracą. Akurat w Ministerstwie Drugim ludzie mili, tylko jakby procedury i formalności takie same.
Termin wykonania zadania to była połowa stycznia, rzeczy do czytania i oceniania (idące w setki) otrzymałam na początku stycznia, na ponad tydzień przykułam się do krzesła i czytałam, oceniałam, czytałam. Oceniłam, pojechałam na spotkanie - wszystko na koszt Ministerstwa Drugiego (czyli de facto na swój podatniczy koszt tak czy siak).
- umowę dostałam po 1,5 miesiąca
- za ocenę 100 wniosków (było ich ponad 400)
- za pozostałe 300 ma przyjść aneks
- wynagrodzenia do dzisiaj brak
- aneksu też
ale jest wielki plus!
nie wydam tych pieniędzy, zaoszczędzę, odłożę, może na wakacje zdążą?
Termin wykonania zadania to była połowa stycznia, rzeczy do czytania i oceniania (idące w setki) otrzymałam na początku stycznia, na ponad tydzień przykułam się do krzesła i czytałam, oceniałam, czytałam. Oceniłam, pojechałam na spotkanie - wszystko na koszt Ministerstwa Drugiego (czyli de facto na swój podatniczy koszt tak czy siak).
- umowę dostałam po 1,5 miesiąca
- za ocenę 100 wniosków (było ich ponad 400)
- za pozostałe 300 ma przyjść aneks
- wynagrodzenia do dzisiaj brak
- aneksu też
ale jest wielki plus!
nie wydam tych pieniędzy, zaoszczędzę, odłożę, może na wakacje zdążą?
sobota, 16 marca 2013
data
o, pamiętna dato!
o, dniu 15 marca 2013 roku!
o, wyciągu bankowy!
wiosny nie ma, podpisanej umowy nie ma - jest kasa
(prawie że w rocznicę złożenia wniosku i w półrocznicę otrzymania decyzji i w miesiecznicę ostatniego mejla od Najwyższej Pani)
zatem ogłaszam Wam wszystkim, że z dniem 15 marca 2013 zaczynam realizację GRANTU
o, dniu 15 marca 2013 roku!
o, wyciągu bankowy!
wiosny nie ma, podpisanej umowy nie ma - jest kasa
(prawie że w rocznicę złożenia wniosku i w półrocznicę otrzymania decyzji i w miesiecznicę ostatniego mejla od Najwyższej Pani)
zatem ogłaszam Wam wszystkim, że z dniem 15 marca 2013 zaczynam realizację GRANTU
czwartek, 21 lutego 2013
sukces ma wiele matek
ach, jakież nudne staje się to, że znowuż muszę odpisać co następuje:
"Droga Koleżanko*, z którą się widziałam raz (2 lub 3) w życiu, i którą musiałam sobie poszukać w guglach, żeby sobie przypomnieć skąd my się znamy??? Bardzo dziękuję za to, że:
- gratulujesz mi pomysłu na grant / napisania wniosku / otrzymania go**
- trzymasz kciuki
- czekasz na jego efekty
- deklarujesz pomoc (ale w czym? przecież TYM tematem się podobno nie zajmujesz za bardzo...)
- i że wreszcie w ostatnim akapicie przydługiego mejla ofiarowujesz swoją gotowość do uczestnictwa w grancie i że prosisz o podanie tytułu i numeru projektu, bo to będzie ładnie wyglądało w Twoim dorobku
pozdrawiam Cię Koleżanko serdecznie***
a."
* prezentowana odpowiedź jest adresowana do adresata zbiorczego, piszącego do mnie w różnych konfiguracjach - ale po otrzymaniu dnia dzisiejszego mejla nr 4, oświadczam: następne odpowiedzi będą imienne - i je upublicznię
** przypominam, że na umowę czekam nadal...żeby nie było, że witam się z gąską
*** tak, za plecami trzymam skrzyżowane palce
"Droga Koleżanko*, z którą się widziałam raz (2 lub 3) w życiu, i którą musiałam sobie poszukać w guglach, żeby sobie przypomnieć skąd my się znamy??? Bardzo dziękuję za to, że:
- gratulujesz mi pomysłu na grant / napisania wniosku / otrzymania go**
- trzymasz kciuki
- czekasz na jego efekty
- deklarujesz pomoc (ale w czym? przecież TYM tematem się podobno nie zajmujesz za bardzo...)
- i że wreszcie w ostatnim akapicie przydługiego mejla ofiarowujesz swoją gotowość do uczestnictwa w grancie i że prosisz o podanie tytułu i numeru projektu, bo to będzie ładnie wyglądało w Twoim dorobku
pozdrawiam Cię Koleżanko serdecznie***
a."
* prezentowana odpowiedź jest adresowana do adresata zbiorczego, piszącego do mnie w różnych konfiguracjach - ale po otrzymaniu dnia dzisiejszego mejla nr 4, oświadczam: następne odpowiedzi będą imienne - i je upublicznię
** przypominam, że na umowę czekam nadal...żeby nie było, że witam się z gąską
*** tak, za plecami trzymam skrzyżowane palce
piątek, 15 lutego 2013
interpretacja
Wiecie jak to jest, co nie? Inni też walczą, z gąszczem przepisów, ze zrozumieniem regulaminów
I wszyscy padają jak muchy na I N T E R P R E T A C J I (przekleństwo humanistów zaraz obok relatywizmu i kontekstowości)
Przegrani ostatnich dni:
1. Ministerstwo najwyższe wymyśliło romantyczne nazwy programów (np. HARMONIA, OPUS itp.)*, a kolejne ich edycje są oznaczone kolejnymi cyframi arabskimi (np. 1, 2, 3 itp.)
---> zapytanie interpretacyjne: "czy HARMONIA 4 oznacza, iż finansowane są tylko 4 projekty?"
2. Każdy z tych programów ma inną specyfike (np. innowacyjne, tradycyjne, narodowe, podprogowe itp.)
---> zapytanie interpretacyjne: "czy jak grant ma być międzynarodowy, to oznacza to, że ma być międzynarodowy temat?"
* czekam na BEMOL i KRZYŻYK
I wszyscy padają jak muchy na I N T E R P R E T A C J I (przekleństwo humanistów zaraz obok relatywizmu i kontekstowości)
Przegrani ostatnich dni:
1. Ministerstwo najwyższe wymyśliło romantyczne nazwy programów (np. HARMONIA, OPUS itp.)*, a kolejne ich edycje są oznaczone kolejnymi cyframi arabskimi (np. 1, 2, 3 itp.)
---> zapytanie interpretacyjne: "czy HARMONIA 4 oznacza, iż finansowane są tylko 4 projekty?"
2. Każdy z tych programów ma inną specyfike (np. innowacyjne, tradycyjne, narodowe, podprogowe itp.)
---> zapytanie interpretacyjne: "czy jak grant ma być międzynarodowy, to oznacza to, że ma być międzynarodowy temat?"
* czekam na BEMOL i KRZYŻYK
środa, 13 lutego 2013
pobocza...
... też są ciekawe
na przykład taka praca nad monografią (w przyszłości wydanie sfinansuje grant) zbiorową (słabo punktowaną w Nowym Wspaniałym Systemie Mierzenia Dokonań Naukowych), a niesłusznie i niesprawiedliwie,bo punkty powinny być przyznawane za wartość nie tyle naukową (książki), ale za cierpliwość, wytrwałość, szlachetność i trzymanie nerwów na wodzy przez redaktorów książki oraz za przestrzeganie m.in. Zasady-Nie-Zabijania-Autora-z-Powodów-Nie-Przestrzegania-Wymogów-Napisanych-Jak-Wół-Czarno-Na-Białym:
- można było przesłać max 6 zdjęć - ktoś przysłał 49 "bo nie potrafił wybrać"
- tekst miał liczyć max 15 stron - ktoś napisał 27 "bo tak mu wyszło"
- przypisy i biblio wg. wzoru i wymogów serii - ktoś w jednym artykule miał 3 różne systemy przypisów "bo tak się przyzwyczaił" (wartość w różnorodności?)
- za zdjęcia do artykułu nie płacimy - ktoś się zapytał czy mu zapłacimy "bo może jednak?"
ale i tak książka będzie świetna
na przykład taka praca nad monografią (w przyszłości wydanie sfinansuje grant) zbiorową (słabo punktowaną w Nowym Wspaniałym Systemie Mierzenia Dokonań Naukowych), a niesłusznie i niesprawiedliwie,bo punkty powinny być przyznawane za wartość nie tyle naukową (książki), ale za cierpliwość, wytrwałość, szlachetność i trzymanie nerwów na wodzy przez redaktorów książki oraz za przestrzeganie m.in. Zasady-Nie-Zabijania-Autora-z-Powodów-Nie-Przestrzegania-Wymogów-Napisanych-Jak-Wół-Czarno-Na-Białym:
- można było przesłać max 6 zdjęć - ktoś przysłał 49 "bo nie potrafił wybrać"
- tekst miał liczyć max 15 stron - ktoś napisał 27 "bo tak mu wyszło"
- przypisy i biblio wg. wzoru i wymogów serii - ktoś w jednym artykule miał 3 różne systemy przypisów "bo tak się przyzwyczaił" (wartość w różnorodności?)
- za zdjęcia do artykułu nie płacimy - ktoś się zapytał czy mu zapłacimy "bo może jednak?"
ale i tak książka będzie świetna
poniedziałek, 11 lutego 2013
z poważaniem
Najwyższa Pani z Najwyższego Ministerstwa mejla odebrała! i odpisała na moje 2 pytania (pewnie zbyt oczywiste by odpowiedzieć w sposób równie oczywisty)
oto odpowiedź:
பத்தி 9 ஏற்பாடு மேலும் விருப்பமானது, கணக்கில் (நவம்பர் 2012 என்று) நிதி வழங்க முடிவு மற்றும் ஒப்பந்த தேதி இடையே ஏற்படும் செலவுகள் எடுக்க முடியாது (இது திட்ட கணக்கில் இருக்கும், ஏனெனில்) ஒரு அலகு அதாவது. நீங்கள் அலகு ஏற்றுக்கொள்ள வேண்டும் ஒப்பந்தம் கையெழுத்திடும் முன் ஒன்று என்று தொடங்கும், மற்றும் செலவுகளை கணக்கில் எடுத்து கொள்ளப்படும் என்று உத்தரவாதம் முன்.
z poważaniem
Najwyższa Pani
zrozumieliście?
ja też
oto odpowiedź:
பத்தி 9 ஏற்பாடு மேலும் விருப்பமானது, கணக்கில் (நவம்பர் 2012 என்று) நிதி வழங்க முடிவு மற்றும் ஒப்பந்த தேதி இடையே ஏற்படும் செலவுகள் எடுக்க முடியாது (இது திட்ட கணக்கில் இருக்கும், ஏனெனில்) ஒரு அலகு அதாவது. நீங்கள் அலகு ஏற்றுக்கொள்ள வேண்டும் ஒப்பந்தம் கையெழுத்திடும் முன் ஒன்று என்று தொடங்கும், மற்றும் செலவுகளை கணக்கில் எடுத்து கொள்ளப்படும் என்று உத்தரவாதம் முன்.
z poważaniem
Najwyższa Pani
zrozumieliście?
ja też
sobota, 9 lutego 2013
na marcowy bądź gotowy!
Piękne plany mamy, terminy poustalane, robi się projekt strony www projektowej, książka powoli powstaje, ale czas wysyłać przypomnienie o marcowym spotkaniu ("wszystkim uczestnikom organizator zwraca koszty podróży i noclegu, zapraszamy na obiad, każdemu wręczamy materiały promocyjne")
Halo halo! Ktoś tu widział naszą umowę? Gdzieś ona jest? Zagubiona?
Min. Najw. milczy - na mejle nie odpowiada
Przychodzi. Pocztą. Jest.
Pismo.
"Umowę podpiszemy w 1 kwartale roku 2013, bo........" (tutaj szereg powodów)
-------------------------------------------------------------------------------
Właśnie mija:
- prawie rok od złożenia grantu
- pół roku od ogłoszenia wyników
- miesiąc od wysłania podpisanej umowy
- 6 miesiąc realizacji projektu (wg. pierwszej wersji harmonogramu": wyszła książka, odbyła się konferencja. mamy narzędzia badawcze, stronę, mamy przeszkolonych wykonawców i pierwsze wyniki)
Właśnie robię:
- 3 wersję kosztorysu (kocham liczyć, wszak jestem humanistką)
- 3 wersję harmonogramu (kocham moje zadania badawcze, recytuję je z pamięci)
- wysyłam mejle do 7 osób z prośba zrozumienie, że kasę za już wykonaną pracę dostaną w czasie przyszłym nieokreślonym
- czarny PR Ministerstwu Najwyższemu (ale czarnej polewki nie dam, o nie...)
Nadal jestem wdzięczna za ten "garnek ze złotem" przeznaczony na h u m a n i s t y k ę, bo nikt (ja też!) nie śmie skrytykować / tupnąć / wyegzekwować, kiedy taka marchewka dynda tuż przed nosem.
Pierwsze wnioski:
- brak procedur (widzimisizm)
- brak harmonogramu ze strony Min. Najw. (wszak chaos bywa twórczy)
- brak szkoleń dla pracowników Min. Najw. dot. otwierania załączników w JPG (a jeszcze są DOC-i, DOCX-y, RTF-y, TIF-y...)
cdn.
Halo halo! Ktoś tu widział naszą umowę? Gdzieś ona jest? Zagubiona?
Min. Najw. milczy - na mejle nie odpowiada
Przychodzi. Pocztą. Jest.
Pismo.
"Umowę podpiszemy w 1 kwartale roku 2013, bo........" (tutaj szereg powodów)
-------------------------------------------------------------------------------
Właśnie mija:
- prawie rok od złożenia grantu
- pół roku od ogłoszenia wyników
- miesiąc od wysłania podpisanej umowy
- 6 miesiąc realizacji projektu (wg. pierwszej wersji harmonogramu": wyszła książka, odbyła się konferencja. mamy narzędzia badawcze, stronę, mamy przeszkolonych wykonawców i pierwsze wyniki)
Właśnie robię:
- 3 wersję kosztorysu (kocham liczyć, wszak jestem humanistką)
- 3 wersję harmonogramu (kocham moje zadania badawcze, recytuję je z pamięci)
- wysyłam mejle do 7 osób z prośba zrozumienie, że kasę za już wykonaną pracę dostaną w czasie przyszłym nieokreślonym
- czarny PR Ministerstwu Najwyższemu (ale czarnej polewki nie dam, o nie...)
Nadal jestem wdzięczna za ten "garnek ze złotem" przeznaczony na h u m a n i s t y k ę, bo nikt (ja też!) nie śmie skrytykować / tupnąć / wyegzekwować, kiedy taka marchewka dynda tuż przed nosem.
Pierwsze wnioski:
- brak procedur (widzimisizm)
- brak harmonogramu ze strony Min. Najw. (wszak chaos bywa twórczy)
- brak szkoleń dla pracowników Min. Najw. dot. otwierania załączników w JPG (a jeszcze są DOC-i, DOCX-y, RTF-y, TIF-y...)
cdn.
harmonogram równoległy
Grant rozpoczynamy z przytupem - konferencją! A jakże! Apotkanie specjalistek i specjalistów, kasa w projekcie zarezerwowana i na catering, i na materiały promocyjne, i na książkę otwierającą projekt. Miodzio!
Ale?
Umowy brak, nie ma umowy - nie ma kasy.
"No proszę pani, proszę obserwować strony Ministerstwa Najwyższego i czekać, aż się pojawi umowa"
Hm...
[Konferencja się odbyła, dziewczyny-jak-maliny zrobiły konferencję z niczego, było miło i swojsko, to sobie zrobimy jeszcze drugą, termin odległy, marcowy, kiedy będą wszystkie umowy, ufff...]
Umowa pojawia się w okolicach 20 grudnia, szaleństwo, liczenie nowych kosztorysów, harmonogramy, byle by tylko przed końcem roku... listy krążą między 3 miastami, z podpisami, wysyłamy, dociera do Min. Najw., czegoś brakuje, idą nam na rękę, dosyłamy skanem, JPG się nie otwiera ("proszę pani ja nie będę do każdego drobiazgu wołać informatyka" - tak, JPG to drobiazg), przerabiam na PDFa ("tak, otworzyło się")
Ufff....
Szczęśliwego Nowego Roku!
Ale?
Umowy brak, nie ma umowy - nie ma kasy.
"No proszę pani, proszę obserwować strony Ministerstwa Najwyższego i czekać, aż się pojawi umowa"
Hm...
[Konferencja się odbyła, dziewczyny-jak-maliny zrobiły konferencję z niczego, było miło i swojsko, to sobie zrobimy jeszcze drugą, termin odległy, marcowy, kiedy będą wszystkie umowy, ufff...]
Umowa pojawia się w okolicach 20 grudnia, szaleństwo, liczenie nowych kosztorysów, harmonogramy, byle by tylko przed końcem roku... listy krążą między 3 miastami, z podpisami, wysyłamy, dociera do Min. Najw., czegoś brakuje, idą nam na rękę, dosyłamy skanem, JPG się nie otwiera ("proszę pani ja nie będę do każdego drobiazgu wołać informatyka" - tak, JPG to drobiazg), przerabiam na PDFa ("tak, otworzyło się")
Ufff....
Szczęśliwego Nowego Roku!
los na loterii
...kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień...
Przypomniało mi się, że kiedyś, gdzieś, ktoś, coś... jakiś grant składałam?
Na stronach ani widu, ani słychu ogłoszeń, punkt kontaktowy? Jakiś skromny telefonik z boku, dzwonię:
- Dzień dobry, kiedy będą wyniki?
- W lipcu, sierpniu, albo wrześniu.
Czekam.
Są!
W połowie listopada, jak szybko, jak mi to nic nie zmieniło w moich planach!
O jakie szczęście!
Ja - humanistka - grant dostałam - i do dorobku będzie bycie "kierownicą projektową"- i na czas jakiś kasa na badania / działania / konferencje / indolencje - fruwam!!!!!
Telefony do rodziny i znajomych - nie, nie urodziłam dziecka, nie wygrałam w totka, nie mam gwiazdki z nieba - mam GRANT
Ale jakaś punktacja? lista rankingowa? recenzje?
Nieeeeeee................. jesteś na liście szczęśliwców i nic więcej nie musisz wiedzieć.
Co za dużo to niezdrowo.
Przypomniało mi się, że kiedyś, gdzieś, ktoś, coś... jakiś grant składałam?
Na stronach ani widu, ani słychu ogłoszeń, punkt kontaktowy? Jakiś skromny telefonik z boku, dzwonię:
- Dzień dobry, kiedy będą wyniki?
- W lipcu, sierpniu, albo wrześniu.
Czekam.
Są!
W połowie listopada, jak szybko, jak mi to nic nie zmieniło w moich planach!
O jakie szczęście!
Ja - humanistka - grant dostałam - i do dorobku będzie bycie "kierownicą projektową"- i na czas jakiś kasa na badania / działania / konferencje / indolencje - fruwam!!!!!
Telefony do rodziny i znajomych - nie, nie urodziłam dziecka, nie wygrałam w totka, nie mam gwiazdki z nieba - mam GRANT
Ale jakaś punktacja? lista rankingowa? recenzje?
Nieeeeeee................. jesteś na liście szczęśliwców i nic więcej nie musisz wiedzieć.
Co za dużo to niezdrowo.
zaaplikować sobie
Wiosną roku 2012 Najwyższe Ministerstwo ogłosiło: "Humaniści! Mamy dla Was kasę! Nie tylko biolodzy, biotechnolodzy, ichtiolodzy, i inni ścisło-lodzy - Wy też robicie ważne rzeczy, dla Was też otwieramy nasze sejsfy z grubą kasą. Aplikujcie! Walczcie! Planujcie badania!".
Zaaplikowałam.
Formularz "całkiem, całkiem", chociaż absolutnie-nie-elektroniczny. Jako humanista walcz z rozjeżdżającymi się tabelkam, ale co tam...
Piękny grancik wyszedł:
- ważny społecznie
- może nie od razu "partycypacyjny" i "zrównoważono-rozwojowy"
- dialog międzykulturowy też już nieco passé
- ale dla dziedzictwa narodowego jaki ważny!
Poszedł grancik i mejlowo i papierowo, opieczętowany, podpisany, otulony kopertą bąbelkową, w końcu długa droga przed nim...
Był marzec.
Czekamy.
Zaaplikowałam.
Formularz "całkiem, całkiem", chociaż absolutnie-nie-elektroniczny. Jako humanista walcz z rozjeżdżającymi się tabelkam, ale co tam...
Piękny grancik wyszedł:
- ważny społecznie
- może nie od razu "partycypacyjny" i "zrównoważono-rozwojowy"
- dialog międzykulturowy też już nieco passé
- ale dla dziedzictwa narodowego jaki ważny!
Poszedł grancik i mejlowo i papierowo, opieczętowany, podpisany, otulony kopertą bąbelkową, w końcu długa droga przed nim...
Był marzec.
Czekamy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
