Piękne plany mamy, terminy poustalane, robi się projekt strony www projektowej, książka powoli powstaje, ale czas wysyłać przypomnienie o marcowym spotkaniu ("wszystkim uczestnikom organizator zwraca koszty podróży i noclegu, zapraszamy na obiad, każdemu wręczamy materiały promocyjne")
Halo halo! Ktoś tu widział naszą umowę? Gdzieś ona jest? Zagubiona?
Min. Najw. milczy - na mejle nie odpowiada
Przychodzi. Pocztą. Jest.
Pismo.
"Umowę podpiszemy w 1 kwartale roku 2013, bo........" (tutaj szereg powodów)
-------------------------------------------------------------------------------
Właśnie mija:
- prawie rok od złożenia grantu
- pół roku od ogłoszenia wyników
- miesiąc od wysłania podpisanej umowy
- 6 miesiąc realizacji projektu (wg. pierwszej wersji harmonogramu": wyszła książka, odbyła się konferencja. mamy narzędzia badawcze, stronę, mamy przeszkolonych wykonawców i pierwsze wyniki)
Właśnie robię:
- 3 wersję kosztorysu (kocham liczyć, wszak jestem humanistką)
- 3 wersję harmonogramu (kocham moje zadania badawcze, recytuję je z pamięci)
- wysyłam mejle do 7 osób z prośba zrozumienie, że kasę za już wykonaną pracę dostaną w czasie przyszłym nieokreślonym
- czarny PR Ministerstwu Najwyższemu (ale czarnej polewki nie dam, o nie...)
Nadal jestem wdzięczna za ten "garnek ze złotem" przeznaczony na h u m a n i s t y k ę, bo nikt (ja też!) nie śmie skrytykować / tupnąć / wyegzekwować, kiedy taka marchewka dynda tuż przed nosem.
Pierwsze wnioski:
- brak procedur (widzimisizm)
- brak harmonogramu ze strony Min. Najw. (wszak chaos bywa twórczy)
- brak szkoleń dla pracowników Min. Najw. dot. otwierania załączników w JPG (a jeszcze są DOC-i, DOCX-y, RTF-y, TIF-y...)
cdn.
czekam z zapartym tchem! oczywiście możesz liczyć na moje wsparcie ;-)
OdpowiedzUsuń