środa, 26 marca 2014

Do skarbonki grosik wrzuć

Kasztanowce wypuściły pierwsze pączki. Jest jakby jaśniej. Weselej.

Scena 1:
W Drugim Najważniejszym Gabinecie wolny elektron, energiczny, cały oddany sprawie, dialożki sypie z rękawa, złośliwostki, komentarze. Człowiek - żywe srebro, specjalista od kultury organizacji, zwierzchnik Pracowników Administracji:
- Lepiej zapłacić firmie zewnętrznej, bo ma mniejsze koszty niż nasza firma. Jestem ich przełożonym, ale się ich boje, nie tykam śmierdzących jajek. Muszę Panie zagadać na śmierć swoimi złośliwostkami, aby się Panie nie zorientowały, że ta firma właściwie to NIE DZIAŁA, że my tutaj gadamy o innowacji, ale tak naprawdę to co to właściwie jest?

Scena 2:
W pokoju pracownik administracji - kupka potarganego nieszczęścia, które mimo wszystko litości nie wzbudza.

- Dzień dobry, czy możemy odebrać podpisany Bardzo Ważny Papier, po których przychodzimy tutaj od tygodnia?
- Nie... nie mam go jeszcze. Jest u Pani Skarbonki
- To my pójdziemy do Pani Skarbonki i go weźmiemy.
- Nie... nie można
- A wiadomo jak długo to potrwa?
- Nie... nie wiadomo
- ...
- To ja pójdę zobaczyć, to Panie usiądą.

Pracownik Administracji wychodzi. Bardzo, bardzo powoli (by nie zakłócić pozytywnych fal energetycznej wiosny? by przemknąć pomiędzy nimi?)

(mija czas, dłuższy czas, pora roku zdążyłaby przyjść kolejna)

Pracownik Administracji wraca, dzierżąc pod pachą grubą teczkę pełną podpisanych, gotowych dokumentów.
- Proszę, tutaj gotowe pismo.


Epilog
Popołudnie, delikatny wiatr, cieplejsze jakby powietrze. Listki na kasztanowcach jakby większe. Światło nadal jakby jaśniejsze.


poniedziałek, 10 marca 2014

Nowości

Prawdziwa nowość. Jak bardzo można być profesjonalnym w swojej administracyjnej super-ważnej-i-tajnej-niemalże-pracy? Można wszak przyjąć gotowy wniosek, zadeklarować zdobycie podpisów i pieczątek i go wysłać. Można też po raz drugi zadeklarować to samo na aktualizacji wniosku. I spokojnie czekać na umowę, która przychodzi wraz z wiadomością:

"Szanowni Państwo - prosimy o uzupełnienie podpisów i pieczątek na obydwu wnioskach"

!?!?

czyli, że:
- pani-kochana-taka-milutka wysłała wszystko bez podpisów i pieczątek
- cud jakiś się stał, że wniosku nie odrzucili z powodów formalnych (Oskar Kolberg nad nami czuwa?)
- emigracja za siedem gór i siedem rzek staje się jakby realna coraz bardziej

(ze zgroza myślimy o 9,5 miesiącach realizacji projektu, o rozliczaniu nie wspominając - tra la la)

ktoś wspominał, że jest wiosna radosna?


wtorek, 3 grudnia 2013

zmiany

Zmieniłam nazwę bloga - "grantoza" nie dawała mi możliwości rejestrowania absurdów zawodowych dnia powszedniego. Doszłam do wniosku, że "grantoza" jest jedynie objawem cięższego schorzenia jakim jest "uczelnioza".

Dzisiejszy wieczór zdecydowanie sponsoruje artykuł W oczekiwaniu na bunt akademików, który skłonił mnie do z lekka starczych podsumowan, otóż...

- będąc młodą doktorantką, zaczynając swoje pierwsze zajęcia w roku 2003, sporządziłam swojego pierwszego sylabusa
- prościutki on był jak drut - krótki opis, tematy kolejnych zajęć i literatura
- literatura liczyła.... 29 pozycji - książki, rozdziały, artykuły, naukowe i popularne, nawet jedna powieść, o!

- będąc pracowniczką już (doktorką nauk HUMANISTYCZNYCH) swoje zajęcia w roku 2013 przygotowując nieopatrznie do tegoż samego przedmiotu podałam... 8 pozycji (pomijam te subtelności w postaci efektów kształcenia, kompetencji, indolencji i innych cudów-wianków)

- a teraz zgodnie z wymogami KRK mam ich podać 3-4 (tej literatury, na studiach humanistycznych)

tadam!

akademicy nie zbuntują się





wtorek, 1 października 2013

rok akademicki...

...ku zaskoczeniu wszystkich się zaczął. Czas porzucić (na czas jakiś) obsesyjną i bezwarunkową już czynność namiętnego przeszukiwania stron ministerialnych w poszukiwaniu grancików. Czas zdusić grantozę. Bo tyleż ciekawych rzeczy czeka... Na przykład sylabusy, a wraz z nimi te nowe wymogi, standardy, kwalifikacje, efekty i tylko czynnika ludzkiego w tym zabrakło.

Zawisłam właśnie nad prezentacją na Moje Ulubione Zajęcia, przeglądam foty z badań - co by tu fajnego i zachęcającego pokazać, jak zachęcić i nie zniechęcić.  Otworzyłam se tego swojego wypoconego sylabusa co by sobie przypomnieć pierwszy temat zajęć. No i ten... Jakby tu się przyznać, że jakem humanistka z krwi, kości, przekonania i wyznania, zajęcia prowadzę:

- na temat:
TK_01 TK_02 TK_03 TK_04 TK_05 TK_06 TK_07 TK_08 TK_09 TK_10 TK_11 TK_12 TK_13 TK_14 TK_15

- po to, aby szczegółowo pasowało do tego:
 C1 C2 C3 C4 C5

- w ogólności ma dawać to:
E_U01, E_U03, E_K07, E_K10, E_W02, E_W04, E_U01, E_U05, E_W04, E_W09, E_K05

- a to to już w ogóle jest kluczowe i bez tego ani rusz!
EP5, EP4, EP3, EP2, EP1

i na koniec nie zapomnij, że z człowiekiem żywym masz do czynienia


środa, 11 września 2013

hop

Nie mów hop... i nie zarzekaj się, że grantu w TYM MIEJSCU żadnego nie złożysz. Jest kasa, jest możliwość i pomysł (wspaniały!) to trzeba brać. I trzeba przeżyć z... No właśnie z czym? Co jest gorsze? Język zawiły dokumentu, czy konieczność uzyskania informacji od osób, które jakby nie bardzo chyba lubią to robić (wyjaśniać w sensie).

1,5 godziny czekania na audiencję pod wielkimi drzwiami w oprawie marmurowej (pseudo) ościeżnicy poskutkowało jedynie wzbudzeniem nadziei, że może jednak mejla napiszemy? i ktoś go przeczyta? i odpowie? i jeszcze odpowiedź będzie w języku ludzkim i zrozumiałym? trzymamy kciuki (same za siebie)

a gratis taka obserwacja (z refleksją):
- płochliwym krokiem podchodzi petent do TYCH DRZWI
- puka nieśmiało, rękę drżącą na klamce kładąc
- daje się połknąć czeluści biurokratycznej przestrzeni
- wchodzi
- ...
- wychodzi, drżąc cały, głupio uśmiechnięty, niby szczęśliwy, niby rozumiejący, w ręce mnąc karteczkę z notatkami wykonanymi w pośpiechu, których rozumieć nie będzie dotarłszy do domu

szczególny rodzaj ukorzenia i pełzania, wielbienia Zimnej Pani, która WIE i procedury ZNA

piszcie granty!






niedziela, 21 lipca 2013

polowanie

...podczas gdy cała Polska pisze granty, zmaga się z harmonogramami, zadaniami badawczymi, kosztorysami, kosztami pośrednimi i bezpośrednimi, zastanawia się jakież to sobie honorarium wypłacić, i jaki samochód/mieszkanie/działkę na księżycu sobie kupić za te niebotycznie niemoralne kwoty...

dzieje się rzecz inna

polowanie na tych co to ich można rozwijać i w nich należy przede wszystkim inwestować, czyli na młodego naukowca do 35 roku życia

znasz kogoś, kto ma nieskończone 35 lat?

nieważny obszar, doświadczenie, dorobek - tylko wiek!

dyskryminacja



wtorek, 2 lipca 2013

podwyżka

Dnia 1 lipca roku pamiętnego na konto moje wpłynęła pensja po podwyżce (słynnej, dla naukowców, wynegocjowanej, co to z wdzięczności jakąś pielgrzymkę by trzeba zmontować). Wraz z pensję - spłata (bo pracodawca walczył jak lew). Spłata oczywiście bez odsetek (ależ nie szalejmy!).

Tak wyczekaną chwilę trzeba uczcić, a najlepszym tego sposobem jest kupienie czegoś. Tak, by będąc na emeryturze (która zapewne wyniesie 00,01 zł), patrząc kaprawym okiem (zniszczonym na korektach tekstowych) na dorobek życia, spojrzę na przedmiot ów i sobie powiem: "To od Pani Minister". I to kaprawe oko zaszkli mi się - tylko czy będzie to wzruszenie?

Kaprawe oko spojrzy na piękny wazon z mlecznego szkła oraz na dwa kwietne talerze. Bo jak powiedziała koleżanka J.: "Tylko nie kupuj sobie książki. To ma być coś nie-naukowego".

No to jest: