Zmieniłam nazwę bloga - "grantoza" nie dawała mi możliwości rejestrowania absurdów zawodowych dnia powszedniego. Doszłam do wniosku, że "grantoza" jest jedynie objawem cięższego schorzenia jakim jest "uczelnioza".
Dzisiejszy wieczór zdecydowanie sponsoruje artykuł W oczekiwaniu na bunt akademików, który skłonił mnie do z lekka starczych podsumowan, otóż...
- będąc młodą doktorantką, zaczynając swoje pierwsze zajęcia w roku 2003, sporządziłam swojego pierwszego sylabusa
- prościutki on był jak drut - krótki opis, tematy kolejnych zajęć i literatura
- literatura liczyła.... 29 pozycji - książki, rozdziały, artykuły, naukowe i popularne, nawet jedna powieść, o!
- będąc pracowniczką już (doktorką nauk HUMANISTYCZNYCH) swoje zajęcia w roku 2013 przygotowując nieopatrznie do tegoż samego przedmiotu podałam... 8 pozycji (pomijam te subtelności w postaci efektów kształcenia, kompetencji, indolencji i innych cudów-wianków)
- a teraz zgodnie z wymogami KRK mam ich podać 3-4 (tej literatury, na studiach humanistycznych)
tadam!
akademicy nie zbuntują się