poniedziałek, 6 maja 2013

umowa - ostatnie starcie

...ostatnim razem zakończyło się trzaśnięciem drzwiami, no to jednak umowę podpisał najwyższy, ale Inna Specjalistka (IS) się ponoć skapnęła, przejrzała nasze niecne zamiary i umowę zabrała. A co! I teraz wielka rozkmina z Koleżanką Współtowarzyszką w Cierpieniu (KWwC), że skoro Najwyższy podpisał no to chyba ona jest Najwyższy...

dzisiaj umowa się znalazła, w jeszcze innym miejscu, no to ja za telefon do Bardzo Ogólnopolskiego i Renomowanego (BOiR), że bardzo przepraszam że tak długo, że w ogóle i tamto... A pani z BOiR mi mówi:
- ależ my mamy wszystkie dokumenty! wyślemy fakturę i wszystko będzie OK!

!?!?

podsumowując - UMOWA W OGÓLE NIE BYŁA POTRZEBNA, bo Tak Zwana Uczelnia (TZU) zawiera je tylko powyżej jakiejś kwoty, a to? to nie są żadne pieniądze proszę pani kochanej...

wniosek - 3 miesiące latania, załatwiania, wyjaśniania, proszenia, tłumaczenia, grożenia, rzucania kuprem i trzaskania drzwiami, czytania, kserowania, podpisywania, pieczętowania, skanowania, próby rozumienia, drżenia i pocenia się, pomstowania, zaklinania, noszenia papierka, dbania o niego jak o klejnot rodowy  poszły się pimpać

bo procedury są w TZW nierozpoznane...