...ostatnim razem zakończyło się trzaśnięciem drzwiami, no to jednak umowę podpisał najwyższy, ale Inna Specjalistka (IS) się ponoć skapnęła, przejrzała nasze niecne zamiary i umowę zabrała. A co! I teraz wielka rozkmina z Koleżanką Współtowarzyszką w Cierpieniu (KWwC), że skoro Najwyższy podpisał no to chyba ona jest Najwyższy...
dzisiaj umowa się znalazła, w jeszcze innym miejscu, no to ja za telefon do Bardzo Ogólnopolskiego i Renomowanego (BOiR), że bardzo przepraszam że tak długo, że w ogóle i tamto... A pani z BOiR mi mówi:
- ależ my mamy wszystkie dokumenty! wyślemy fakturę i wszystko będzie OK!
!?!?
podsumowując - UMOWA W OGÓLE NIE BYŁA POTRZEBNA, bo Tak Zwana Uczelnia (TZU) zawiera je tylko powyżej jakiejś kwoty, a to? to nie są żadne pieniądze proszę pani kochanej...
wniosek - 3 miesiące latania, załatwiania, wyjaśniania, proszenia, tłumaczenia, grożenia, rzucania kuprem i trzaskania drzwiami, czytania, kserowania, podpisywania, pieczętowania, skanowania, próby rozumienia, drżenia i pocenia się, pomstowania, zaklinania, noszenia papierka, dbania o niego jak o klejnot rodowy poszły się pimpać
bo procedury są w TZW nierozpoznane...
poniedziałek, 6 maja 2013
czwartek, 25 kwietnia 2013
Procedury - srury
Na uboczu staramy się zakończyć pewną sprawę. Wydać książkę, fajną i napisaną z sercem na dłoni, w wydawnictwie Bardzo Ogólnopolskim i Renomowanym (BOiR), co (o zgrozo!) dofinansowała nam Tak Zwana Uczelnia (TZU) - z wdzięczności oszaleliśmy, że w kryzysie nam groszem, cielcem złotym głowy posypali. Ale - proszę Państwa - by cielec ów spożytkować celem zawarcia umowy na linii BOiR - TZU musimy przejść
- pisma o dofinansowania do 3 Wielkich i Ważnych Dysponentów
- jedno pismo się znalazło po miesiącu (ufff...), bo dlaczegóż mieliby odpowiedzieć na nie dwóm podpisanym osobom, skoro można jednej?
- pisma w sprawie Ustawy Wykańczającej Uczelnie (UWU) - trwało kolejne lata świetlne
- teraz umowa! zatwierdzić musi Specjalista od Paragrafów (SoP), mejli nie odbiera, albo czasem odbiera, w końcu umowę parafował, ale potem napisał, że się jedno zdanie nie zgadza, to parafował po zmianie, to wydał umowę osobie postronnej radośnie stwierdzając, że pomyłki się zdarzają i ha ha!
- to teraz Inna Specjalistka (IS), że tam ekwiwalent za tą ciężką kasę wykładaną przez TZU za mały, że jak to!? i należy procedurę od początku, poprawki, parafki, zajawki i drgawki
Smaczku dodaje fakt, że za ciężką kasę TZW zlecił badanie kultury organizacyjnej i właśnie trwa to badanie...
Kocham wspaniałą markę jaką niewątpliwie jest TZU - lider w kulturze organizacyjnej, dbający o kontakty z biznesem, tak wiele nawołujący do jakości kształcenia, tak spójnie wizualnie się promujący.
Identyfikuję się z tą marką, jestem dla niej w stanie nic nie robić, byleby nie naruszać procedur...
To będzie ostatnia książka wydana w kooperacji. Schluss!
P R O C E D U R Y
- pisma o dofinansowania do 3 Wielkich i Ważnych Dysponentów
- jedno pismo się znalazło po miesiącu (ufff...), bo dlaczegóż mieliby odpowiedzieć na nie dwóm podpisanym osobom, skoro można jednej?
- pisma w sprawie Ustawy Wykańczającej Uczelnie (UWU) - trwało kolejne lata świetlne
- teraz umowa! zatwierdzić musi Specjalista od Paragrafów (SoP), mejli nie odbiera, albo czasem odbiera, w końcu umowę parafował, ale potem napisał, że się jedno zdanie nie zgadza, to parafował po zmianie, to wydał umowę osobie postronnej radośnie stwierdzając, że pomyłki się zdarzają i ha ha!
- to teraz Inna Specjalistka (IS), że tam ekwiwalent za tą ciężką kasę wykładaną przez TZU za mały, że jak to!? i należy procedurę od początku, poprawki, parafki, zajawki i drgawki
Smaczku dodaje fakt, że za ciężką kasę TZW zlecił badanie kultury organizacyjnej i właśnie trwa to badanie...
Kocham wspaniałą markę jaką niewątpliwie jest TZU - lider w kulturze organizacyjnej, dbający o kontakty z biznesem, tak wiele nawołujący do jakości kształcenia, tak spójnie wizualnie się promujący.
Identyfikuję się z tą marką, jestem dla niej w stanie nic nie robić, byleby nie naruszać procedur...
To będzie ostatnia książka wydana w kooperacji. Schluss!
wtorek, 16 kwietnia 2013
śledztwo
Mimo wszystko przyzwyczajona jestem, że jak się pisze grant to się też potem otrzymuje recenzje (niezależnie od tego, czy grant się dostało czy tez nie), a tutaj radość z otrzymania TEGO grantu przyćmiła chęć czytania recenzji (jak dali to nie marudzić! brać i uciekać!). Koleżanka usiłuje się dowiedzieć co też się nie spodobało w jej projekcie, i chce recenzje przeczytać...
Ale na stronie www Ministerstwa Najwyższego nie ma ani recenzji, ani tym bardziej informacji gdzie tegoż cuda szukać (i gdzie ta powszechna cyfryzacja? no gdzie???), Najwyższy Pan twierdzi, że recenzje dostępne po zalogowaniu na wiadomej platformie grantowej (ale jak znaleźć coś co nie było składane przez ów wspaniały elektroniczny formularz???), przemogłam się i napisałam do Najwyższej Pani i co???
"Szanowna Pani, oczywiście jest [recenzja]. Proszę o podanie numeru, mogę przesłać skan"
!!!!!
- najciemniej pod latarnią
- na najprostsze rozwiazania wpaść najtrudniej
- maszyna szyfrująca enigma to mały pikuś wobec procedur Ministerstwa Najwyższego
Ale na stronie www Ministerstwa Najwyższego nie ma ani recenzji, ani tym bardziej informacji gdzie tegoż cuda szukać (i gdzie ta powszechna cyfryzacja? no gdzie???), Najwyższy Pan twierdzi, że recenzje dostępne po zalogowaniu na wiadomej platformie grantowej (ale jak znaleźć coś co nie było składane przez ów wspaniały elektroniczny formularz???), przemogłam się i napisałam do Najwyższej Pani i co???
"Szanowna Pani, oczywiście jest [recenzja]. Proszę o podanie numeru, mogę przesłać skan"
!!!!!
- najciemniej pod latarnią
- na najprostsze rozwiazania wpaść najtrudniej
- maszyna szyfrująca enigma to mały pikuś wobec procedur Ministerstwa Najwyższego
niedziela, 31 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
inne ministerstwo
Ministerstwo Najwyższe to nie jedyna instytucja Bardzo Państwowa i Bardzo Poważna, i z równie wspaniale układająca się współpracą. Akurat w Ministerstwie Drugim ludzie mili, tylko jakby procedury i formalności takie same.
Termin wykonania zadania to była połowa stycznia, rzeczy do czytania i oceniania (idące w setki) otrzymałam na początku stycznia, na ponad tydzień przykułam się do krzesła i czytałam, oceniałam, czytałam. Oceniłam, pojechałam na spotkanie - wszystko na koszt Ministerstwa Drugiego (czyli de facto na swój podatniczy koszt tak czy siak).
- umowę dostałam po 1,5 miesiąca
- za ocenę 100 wniosków (było ich ponad 400)
- za pozostałe 300 ma przyjść aneks
- wynagrodzenia do dzisiaj brak
- aneksu też
ale jest wielki plus!
nie wydam tych pieniędzy, zaoszczędzę, odłożę, może na wakacje zdążą?
Termin wykonania zadania to była połowa stycznia, rzeczy do czytania i oceniania (idące w setki) otrzymałam na początku stycznia, na ponad tydzień przykułam się do krzesła i czytałam, oceniałam, czytałam. Oceniłam, pojechałam na spotkanie - wszystko na koszt Ministerstwa Drugiego (czyli de facto na swój podatniczy koszt tak czy siak).
- umowę dostałam po 1,5 miesiąca
- za ocenę 100 wniosków (było ich ponad 400)
- za pozostałe 300 ma przyjść aneks
- wynagrodzenia do dzisiaj brak
- aneksu też
ale jest wielki plus!
nie wydam tych pieniędzy, zaoszczędzę, odłożę, może na wakacje zdążą?
sobota, 16 marca 2013
data
o, pamiętna dato!
o, dniu 15 marca 2013 roku!
o, wyciągu bankowy!
wiosny nie ma, podpisanej umowy nie ma - jest kasa
(prawie że w rocznicę złożenia wniosku i w półrocznicę otrzymania decyzji i w miesiecznicę ostatniego mejla od Najwyższej Pani)
zatem ogłaszam Wam wszystkim, że z dniem 15 marca 2013 zaczynam realizację GRANTU
o, dniu 15 marca 2013 roku!
o, wyciągu bankowy!
wiosny nie ma, podpisanej umowy nie ma - jest kasa
(prawie że w rocznicę złożenia wniosku i w półrocznicę otrzymania decyzji i w miesiecznicę ostatniego mejla od Najwyższej Pani)
zatem ogłaszam Wam wszystkim, że z dniem 15 marca 2013 zaczynam realizację GRANTU
czwartek, 21 lutego 2013
sukces ma wiele matek
ach, jakież nudne staje się to, że znowuż muszę odpisać co następuje:
"Droga Koleżanko*, z którą się widziałam raz (2 lub 3) w życiu, i którą musiałam sobie poszukać w guglach, żeby sobie przypomnieć skąd my się znamy??? Bardzo dziękuję za to, że:
- gratulujesz mi pomysłu na grant / napisania wniosku / otrzymania go**
- trzymasz kciuki
- czekasz na jego efekty
- deklarujesz pomoc (ale w czym? przecież TYM tematem się podobno nie zajmujesz za bardzo...)
- i że wreszcie w ostatnim akapicie przydługiego mejla ofiarowujesz swoją gotowość do uczestnictwa w grancie i że prosisz o podanie tytułu i numeru projektu, bo to będzie ładnie wyglądało w Twoim dorobku
pozdrawiam Cię Koleżanko serdecznie***
a."
* prezentowana odpowiedź jest adresowana do adresata zbiorczego, piszącego do mnie w różnych konfiguracjach - ale po otrzymaniu dnia dzisiejszego mejla nr 4, oświadczam: następne odpowiedzi będą imienne - i je upublicznię
** przypominam, że na umowę czekam nadal...żeby nie było, że witam się z gąską
*** tak, za plecami trzymam skrzyżowane palce
"Droga Koleżanko*, z którą się widziałam raz (2 lub 3) w życiu, i którą musiałam sobie poszukać w guglach, żeby sobie przypomnieć skąd my się znamy??? Bardzo dziękuję za to, że:
- gratulujesz mi pomysłu na grant / napisania wniosku / otrzymania go**
- trzymasz kciuki
- czekasz na jego efekty
- deklarujesz pomoc (ale w czym? przecież TYM tematem się podobno nie zajmujesz za bardzo...)
- i że wreszcie w ostatnim akapicie przydługiego mejla ofiarowujesz swoją gotowość do uczestnictwa w grancie i że prosisz o podanie tytułu i numeru projektu, bo to będzie ładnie wyglądało w Twoim dorobku
pozdrawiam Cię Koleżanko serdecznie***
a."
* prezentowana odpowiedź jest adresowana do adresata zbiorczego, piszącego do mnie w różnych konfiguracjach - ale po otrzymaniu dnia dzisiejszego mejla nr 4, oświadczam: następne odpowiedzi będą imienne - i je upublicznię
** przypominam, że na umowę czekam nadal...żeby nie było, że witam się z gąską
*** tak, za plecami trzymam skrzyżowane palce
Subskrybuj:
Posty (Atom)